czwartek, 16 stycznia 2014

Nauczyłam się gotować w ciąży,już w czerwcu wylądowałam na l4. Czasu,że hoho,to sobie eksperymentowałam. Chłop głodny po pracy wracał i zawsze zjadał ze smakie. Były różne mięsa na tysiąc sposobów,kaszę,risotto,kluski czasem przy tym całym szaleństwie jakieś ciasto lub muffiny.
Nagle po porodzie wszystko zniknęło. Dziura w mózgu. Pierwszym moim popisowym daniem były naleśniki z mleka sojowego z mięsem mielonym drobiowym. Jasna cholerra jakież to było ochydzctwo i jak mogłam wpaść na tak idiotyczny przepis nie wiem do dziś,może jeszcze trzymał mnie szok poporodowy. Andrzej zjadł z dosem z ketchupu w ilości większej niż ktokiet. Po tem ciasto marchewkowe,które wychodziło zawsze,wtedy zaskoczyło mnie swym smakiem. Do dziś trzymam kawałek w zamrażarce jakby na czarną godzinę...Aktualnie minął rok i tydzień od urodzenia Trąbki,czas na impreze roczkową w sobote. Z niewyjaśnionych mi przyczyn uparłam się na własnoręcznie upieczony tort i choć nikt we mnie nie wierzył,ja się zaparlam. Właśnie wyrzuciła swój drugi biszkopt do kosza. Nie mam pojęcia czemu cholerstwo nie wyszło,wyczuwam złe moce w tortownicy teściowej.
W skrócie co u nas,młoda chodzi i powiada wskazując paluszkiem na różne rzeczy,aż trudno mi czasem uwierzyć,że już jest taka duża. Andrzej zmienia pracę i będzie częściej w domu. Wszystko zaczynamy od nowa,bedziemy musieli nauczyć się mieszkać z sobą już nie tylko w weekend..

środa, 27 listopada 2013

Kolejny raz

Nie wiem,czy to ze mną jest coś nie tak,czy każda teściowa lubi zarzucić jakąś uwagą?Nie wiem już,czy przypadkiem nie wmawiam sobie,że jest fajna. Pozostały nam prawie dwa tygodnie do ślubu,a sytuacja finansowa nadal w rozsypce. Trąbka rośnie jak drożdżówka,pcha pchacza,bebla pod nosem i wykazuje jakby chęćp do picia przez rurkę-musimy kupić i sprawdzić jej zapał. Nadal mamy problem z kolacją i śniadaniem,kaszki cały czas są według niej blee. Dodatkowo mamy kłopoty ze spaniem,budzi się kwili,płacze podejrzewam zęby,ale po dziąsłach nic nie widać,albo ja nadal się nie znam bo wszystkie 6nas zaskoczyło. Andrzej nadal na Śląsku w delegacji,teraz chociaż ma godzinowke.      Dziś płakałam  na reklamie filmu 'listy do M' ,pamiętam jak byliśmy na nim z Andrzejem w Rialto zimą było tak beztrosko...czasem mi tego bardzo brakuje...

środa, 16 października 2013

początek?

Jestem mamą 9miesięcznej Trąbki,narzeczoną Andrzeja telefonicznie w tygodniu,a weekendowo namacalnie. Wstaje i zasypiam z widokiem na miasto,park i jezioro. Codziennie czuję w sercu tęsknotę i miłość. Zgubiłam gdzieś starych znajomych,czasem czuję się samotnie i bezsilnie,ale 5zębowy uśmiech daję mi siłę.           Aktualnie wyjechała przyszła teściowa,która pozwoliła sobie na kilka uwag na temat sprzatania,a Andrzej kolejny raz przez telefon był chłodny i mało mówny. Jego praca wysysa z NAS energię.